Dąbki - 3 tygodnie w sanatorium z dzieckiem

czwartek, 24 stycznia 2019

Udostępnij ten wpis:
Dwadzieścia sześć lat temu, jako dziecko, byłam na turnusie sanatoryjnym w Dąbkach. Teraz historia zatoczyła koło, jako mama, wyjechałam do tej samej miejscowości na turnus z synem.  Z pierwszego pobytu w Dąbkach pamiętam niewiele, ale jedno jest pewne, wiele w Dąbkach się zmieniło, na szczęście morze ciągle tak samo piękne. 



W Dąbkach spędziliśmy 21 dni w październiku. Żeby dotrzeć tam z Podkarpacia można jechać samochodem lub zdecydować się na podróż pociągiem. My wybraliśmy tę drugą opcję - pojechaliśmy nocnym pociągiem z Rzeszowa do Koszalina. Wykupiliśmy sobie miejsce w wagonie sypialnym i był to świetny pomysł, długa podróż minęła nam szybko, większość czasu przespaliśmy. Dla Kacpra była to dodatkowa atrakcja - pierwsza podróż pociągiem. Z Koszalina do Dąbek trzeba dojechać busem, przystanki z których odjeżdżają busy znajdują się zaraz obok dworca PKP, więc nawet z dużym bagażem nie było problemu.



NFZ przydzielił nam pobyt w sanatorium Susmed. Jest to sanatorium, do którego na leczenie przyjeżdżają dzieci oraz dorośli. Dzieci mieszkają w osobnym budynku, w którym odbywa się też większość zabiegów dla nich. W budynku znajduje się również świetlica dla dzieci, wyposażona w gry, zabawki, puzzle, kredki. Minusem jest to, że na posiłki trzeba przechodzić do innego budynku, znajduje się on tuż obok, przy ładnej pogodzie nie ma problemu, ale przy ulewnym deszczu już nie jest to takie proste. Przez cały turnus organizowane były różne animacje dla dzieci, typu warsztaty plastyczne czy kulinarne, np. pieczenie ciasteczek, robienie gofrów. Zorganizowane też były wycieczki do Darłówka uzdrowiskową ciuchcią i wyjazd do aquaparku. 

Same Dąbki to niewielka miejscowość, w której  życie tętni w sezonie letnim, a zamiera na okres jesień-zima-wiosna. W październiku otwarte były nieliczne kawiarnie i restauracje, wiele sklepów i stoisk też już było zamkniętych. 

Mieliśmy sporo szczęścia, bo przez połowę turnusu pogoda była idealna - słonecznie, z lekkim wiatrem, temperatura w granicach 20-23 stopnie. Całe dnie spędzaliśmy na zabawie i spacerach na plaży. Bywa, że w lipcu takiej pogody nie ma nad Bałtykiem. W drugiej połowie turnusu mieliśmy okazję zobaczyć także sztorm, co było ogromną atrakcją dla Kacpra. 



Co można robić w Dąbkach przez 3 tygodnie? My głównie spacerowaliśmy, korzystaliśmy ze zmiany klimatu, w końcu po to tam pojechaliśmy. Spacerować można i po plaży, i po przylegającym do plaży lesie, a także nad jeziorem Bukowo. Niestety podczas naszego pobytu  przystań przy jeziorze była w remoncie. Można też wynająć rowery lub gokarty rowerowe i pojechać na wycieczkę. W Dąbkach jest przystań rybacka i na plaży można zobaczyć kutry, które cieszyły się ogromną popularnością wśród młodszych i starszych kuracjuszy.








Sanatorium organizowało wyjazd dla dzieci do Darłówka, oczywiście skorzystaliśmy z tej opcji. Darłówko jest to nadmorska dzielnica Darłowa z piękną plażą, latarnią morską i portem. Niestety w połowie października latarnia morska była zamknięta dla zwiedzających. W Darłówku powstała nowa promenada spacerowa wzdłuż wschodniej plaży - niedawno została otwarta i mogliśmy się nią przespacerować.  Do Darłowa można też wybrać się we własnym zakresie busem, kursuje ich całkiem sporo. 





W październiku większość lokali gastronomicznych była już nieczynna. Jednym z czynnych był Fish Pub - miejsce, które nas urzekło. Ciekawy wystrój i smaczne jedzenie. A domowa szarlotka i sernik z malinami - niebo w gębie :). 


Trzy tygodnie w Dąbkach minęły nam bardzo szybko i przyjemnie. Zdecydowanie dużą zasługę miała w tym udana pogoda, gdyż dzięki temu większość dni spędziliśmy na spacerach. Kacper pobytem jest zachwycony i mówi, że jedziemy znowu, ale tym razem z Olkiem i tatą ;)







Brak komentarzy

Prześlij komentarz

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia